Barcelona uniknęła sensacji w Pucharze Króla: Christensen i Rashford bohaterami wygranej 2:0 z Guadalajarą December 17, 2025 Tomasz Skowyrski 0 Komentarze 0 Udostępnienia FC Barcelona zrealizowała cel minimum i awansowała do 1/8 finału Copa del Rey, choć droga do zwycięstwa okazała się znacznie trudniejsza, niż wskazywałyby przedmeczowe prognozy. W starciu z trzecioligową CD Guadalajarą drużyna prowadzona przez Hansiego Flicka długo biła głową w mur, by dopiero w końcówce przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Gole Andreasa Christensena i Marcusa Rashforda zapewniły Katalończykom wygraną 2:0 i pozwoliły uniknąć kompromitującej sensacji. Puchar Króla i presja faworyta Mecze Copa del Rey od lat słyną z niespodzianek, a konfrontacje gigantów z niższych lig często bywają pułapką. Barcelona doskonale zdawała sobie z tego sprawę, dlatego Hansi Flick wystawił bardzo mocny skład, z takimi nazwiskami jak Marc-André ter Stegen, Frenkie de Jong, Eric García, Marcus Rashford czy Fermín López. Dla Guadalajary było to natomiast święto futbolu i szansa, by zapisać się w historii klubu. Gospodarze zapowiadali walkę do ostatniej minuty – i dotrzymali słowa. Nerwowy początek i prezent, który nie został wykorzystany Już w 6. minucie Barcelona mogła wyjść na prowadzenie. Eric García zdecydował się na uderzenie z dystansu, a piłka, kozłując przed bramką, sprawiła ogromne problemy bramkarzowi gospodarzy Daniemu Vicente. Golkipera zdradziła murawa, potknął się na linii bramkowej i niemal wpuścił futbolówkę do siatki. Ostatecznie jednak zdołał w ostatniej chwili zatrzymać piłkę przed przekroczeniem linii. Ta sytuacja ustawiła początkową narrację meczu – Barcelona atakowała, Guadalajara desperacko się broniła. Mur z trzeciej ligi i brak konkretów Barcelony W miarę upływu pierwszej połowy przewaga Barcelony rosła, ale nie przekładała się na klarowne okazje. Gospodarze bronili się bardzo głęboko, zagęszczając środek pola i pole karne. Próby Andreasa Christensena oraz Fermína Lópeza z dystansu były czytelne i bez większych problemów wyłapywane przez Vicente. Mimo ogromnej przewagi w posiadaniu piłki, Blaugrana wyglądała na zespół sfrustrowany. Brakowało tempa, ruchu bez piłki i zdecydowania w ostatniej tercji boiska. Nowa energia po przerwie Po zmianie stron Barcelona wyszła na murawę z zupełnie innym nastawieniem. Gra stała się szybsza, a pressing agresywniejszy. Już w pierwszych minutach drugiej połowy Marcus Rashford dał sygnał do ataku. Po efektownej wymianie podań z Roonym Bardghjim Anglik znalazł się sam na sam z bramkarzem, ale Dani Vicente popisał się znakomitą interwencją. Chwilę później ten sam duet znów zagroził bramce Guadalajary, lecz golkiper gospodarzy ponownie był na posterunku. Nawet ekwilibrystyczna próba Fermína Lópeza, oddana pod presją obrońców, minęła bramkę o centymetry. Christensen przełamuje opór gospodarzy Czas uciekał, a widmo sensacji zaczynało coraz wyraźniej majaczyć na horyzoncie. W 76. minucie Barcelona w końcu dopięła swego – choć nie obyło się bez odrobiny szczęścia. Po dośrodkowaniu Frenkiego de Jonga z rzutu rożnego Andreas Christensen oderwał się od krycia na dalszym słupku i uderzył głową. Piłka po drodze rykoszetem odbiła się od Julio Martíneza, kompletnie myląc Vicente, i wpadła do siatki. 1:0 dla Barcelony – ulga była wyraźnie widoczna na twarzach piłkarzy Flicka. Guadalajara odpowiada i ter Stegen ratuje Barcelonę Stracony gol nie złamał gospodarzy. Guadalajara spróbowała odpowiedzieć i była bardzo bliska wyrównania. Salifo Caropitche Mendes zdecydował się na odważny strzał z dystansu, a piłka, po wysokim lobie, zmierzała w okolice okienka bramki. Wtedy klasę światową pokazał Marc-André ter Stegen, który efektownym, wyciągniętym w pełni ciała chwytem uratował Barcelonę przed kompromitacją. Był to moment, który mógł całkowicie odmienić losy spotkania. Rashford stawia kropkę nad „i” W 90. minucie Barcelona zadała decydujący cios. Guadalajara, ryzykując wszystko, odsłoniła się w defensywie. Marcus Rashford wykorzystał wolną przestrzeń, przechwycił podanie, minął wychodzącego z bramki Vicente i spokojnie umieścił piłkę w pustej siatce. Gol Anglika był nagrodą za jego aktywność i determinację przez cały mecz. 2:0 – misja wykonana, sensacja oddalona. Statystyki nie kłamią, ale mówią o cierpliwości Choć wynik sugeruje kontrolowane zwycięstwo, liczby pokazują, jak trudne było to spotkanie dla Barcelony: 21 strzałów Barcelony 1,95 xG (gole oczekiwane) tylko cztery strzały z pola karnego w pierwszej połowie 82,7% posiadania piłki 100 wejść w tercję ataku Przez długi czas Guadalajara skutecznie neutralizowała ofensywę faworyta, zmuszając go do cierpliwej gry i prób z dystansu. Rashford liderem ofensywy Choć to Christensen zdobył gola otwierającego wynik, to Marcus Rashford był motorem napędowym ataku. Anglik oddał kilka groźnych strzałów, zanotował 12 kontaktów z piłką w polu karnym rywala i stworzył trzy sytuacje bramkowe – więcej miał tylko Frenkie de Jong (cztery). Wreszcie, w doliczonym czasie gry, Rashford zdobył bramkę, na którą w pełni zasłużył swoją postawą. Hansi Flick: pragmatyzm i realizacja celu Dla Hansiego Flicka najważniejszy był awans. Choć styl pozostawiał wiele do życzenia, niemiecki szkoleniowiec może być zadowolony z reakcji zespołu po przerwie oraz z faktu, że Barcelona potrafiła zachować spokój w trudnym momencie. Takie mecze często budują charakter drużyny na dalszą część sezonu. Powiązane tagi Guadalajara Barcelona Hansi Flick Marcus Rashford Champions League